trwanie

Wytrwajcie we Mnie, a Ja [będę trwał] w was. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie – jeśli nie trwa w winnym krzewie – tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją, i wrzuca do ognia, i płonie. Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. (J 15,4-7)

Dziś krótko o >> trwaniu <<. Ewangelista używa słowa menō, które można przetłumaczyć jako trwać, pozostawać, być, a nawet mieszkać. Kiedy Piotr i reszta pierwszy raz spotykają Jezusa, pytają go „Rabbi gdzie mieszkasz?” to właśnie tam jest użyte to słowo greckie.

Więc co to jest to trwanie?

To jest mieszkanie, bycie tu i teraz z Jezusem. Ja mieszkam w Nim, On mieszka we mnie.

spotkanie pokoju z niepokojem

Obchodzono wtedy w Jerozolimie uroczystość Poświęcenia świątyni. Było to w zimie. Jezus przechadzał się w świątyni, w portyku Salomona. Otoczyli Go Żydzi i mówili do Niego: «Dokąd będziesz nas trzymał w niepewności? Jeśli Ty jesteś Mesjaszem, powiedz nam otwarcie!» Rzekł do nich Jezus: «Powiedziałem wam, a nie wierzycie. Czyny, których dokonuję w imię mojego Ojca, świadczą o Mnie. Ale wy nie wierzycie, bo nie jesteście z moich owiec. Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. Ja i Ojciec jedno jesteśmy». (J 10,22-30)

Ewangelia Jana ma kilka płaszczyzn. Dwie główne to: przekaz dosłowny , a druga to przekaz symboliczny, który jest jak gdyby „zasłonięty” w przekazie dosłownym. Można ją interpretować symbolicznie. Patrząc w ten sposób przykuł moją uwagę już pierwszy werset tego fragmentu. Jezus jest w Jerozolimie i przechadza się po portyku Salomona. Jerozolima oznacza >>dziedzictwo pokoju<<, a imię Salomon to >>człowiek pokoju<<. 

Jezus sobie idzie, pełen pokoju i nagle spotyka się z… niepokojem faryzeuszy, którzy mówią do Niego (w tłumaczeniu dosłownym): Jak długo dusze nasze będziesz rwał? (Biblia Tysiąclecia podaje słowo: trzymać w niepewności, ale to słowo oznacza również rwać – airō). W dalszej części rozmowy Jezus ewidentnie nawiązuje do tego stwierdzenia, bo mówi o owcach, że: nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. 

Jezus, który jest pokojem spotyka się dziś ze wszystkim co we mnie jest rwące, co mnie niepokoi i dezintegruje, wszystkim co mnie rozrywa. Zaprasza mnie do wiary, która sprawi, że będę w Jego zagrodzie. W Jego rękach wszystko co mnie rozrywa zostaje poskładane, ochronione.

Przeniknięcie

Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce.(J 10, 14-15)

Jutro Niedziela Dobrego Pasterza. W tym fragmencie Ewangelii zatrzymały mnie powyższe wersety, a dokładnie to, że w jednym zdaniu aż 4 razy występuje słowo >>znać<<. To słowo to greckie ginōskō, które jest również użyte w miejscu gdy Maryja mówi Archaniołowi Gabrielowi, że nie zna jeszcze męża, chociaż go poznała. Maryja chciała przez to powiedzieć że jeszcze nie miała intymnej relacji z mężczyzną. Zatem nie chodzi tu tylko o intelektualne, czy emocjonalne poznanie, ale o coś więcej. W tym słowie zawiera się intymna bliskość, poznanie, wręcz przeniknięcie. Idąc dalej, czy może Jezusowi nie chodzi o coś więcej niż to, że On zna owce…? On przenika owce, owce przenikają Jego. Jezus jest otwarty abyśmy Go przeniknęli. Mówi jeszcze, że zna Ojca, że przenika Ojca, a Ojciec Jego. Piękne jest to że pozwala mi uczestniczyć w tej bliskości, zaprasza mnie do niej. Chcę tego.

obecność

Żydzi sprzeczali się między sobą mówiąc: «Jak On może nam dać swoje ciało na pożywienie?» Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje ciało i pije moją krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje ciało i pije krew moją, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił. Nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki». (J 6, 52-58)

Jezus nie przestaje szokować. Gdy żydzi się spierają ze sobą jak On może dać im swoje ciało do jedzenia, Jezus mówi im bardziej dosadniej. W kolejnych wersetach ewangelista już nie używa słowa fago, które oznacza jeść, ale mówi: trōgō, które oznacza… gryźć, chrupać, żuć. To się w mojej głowie nie mieści. To Słowo dzisiaj mnie przeszywa jak miecz. Jezus jest jak chirurg. Gdy coś mi się w głowie nie mieści, tak jak żydom w powyższym fragmencie to Jezus przychodzi i używa czegoś mocniejszego, dosadniejszego. Chcę dziś nazwać moje wątpliwości, aby Jezus mógł jak skalpelem ugodzić je, uzdrowić, tak jak sam chce.

Poruszyło mnie również słowo trwać (menō), które też można przetłumaczyć jako >> być obecnym. Jezus mówi o ciekawej zależności. Ojciec jest obecny w Synu, i jeśli spożywam ciało i krew Syna to faktycznie Syn jest obecny we mnie, a ja jestem obecny w Synu. Spożywanie Eucharystii to bliskość. To czuła bliskość Ojca i Syna, która prowadzi do życia zoe*

*zoe to greckie określenie na życie, które jest obecnością Boga w człowieku, życie ponadnaturalne, życie, które nie umiera. Drugie określenie na >>życie<< w ewangeliach to bios – ono oznacza, życie doczesne, cielesne.

Jeść Boga

Jam jest chleb życia. Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. To jest chleb, który z nieba zstępuje: kto go spożywa, nie umrze. Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata» (J 6, 48-51)

Jezus mówi, że jest chlebem do… >> jedzenia <<, użyte tu słowo greckie fagē, oznacza po prostu… jeść. To samo słowo, zawsze jest używane w kontekście faktycznego jedzenia, czyli czynności przeżuwania i połykania pokarmu, np. przy rozmnożeniu chleba, kiedy Jezus mówi, aby się nie martwić co się będzie jeść i pić, przy jedzeniu konsekrowanego Chleba w momencie ustanowienia Eucharystii… po prostu jedzenie. Nie ma tu żadnej metafory.

Dalej, Jezus mówi, o swoim ciele, że do jedzenia daje swoje >>ciało<<, greckie sarksoto definicja tego słowa: miękka substancja żywego ciała, która pokrywa kości i jest przesiąknięta krwią. To jest mięso. Szokujące, ale prawdziwe. Jezus daje do jedzenia mięso swojego ciała i jak mówi, to prowadzi do życia.

Dlaczego tak dosadnie? Myślę, że Jezus pragnie żyć w nas, pragnie aby faktyczne nasze życie, nasze oddychanie, nasze myślenie, wszystko – było przesiąknięte Nim samym. Chce żyć w nas i to nie jest jakaś metafora, jakaś gadanina, to jest fakt. Dlatego daje nam faktycznie komórki swojego ciała.

widzenie – wiara – życie

To bowiem jest wolą Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne. (J 6,40)

Słowo „widzi” w tekście oryginalnym to: theōreō, które jest używane w przypadku uważnego oglądania np. w teatrze. W Tradycji to słowo również określa kontemplację.

Kontemplacja Jezusa prowadzi do wiary, która daje życie zōē. Kontemplacja daje zōē. To życie sprawia, że na wszystkie moje aktywności rozlewa się Łaska, życiodajny puls Boga, Jego oddech.

W każdej chwili mogę się zatrzymać, złapać oddech i >> spojrzeć << oczami wiary na Jezusa, czyli kontemplować Jezusa. To nie jest wyobrażanie sobie, to nie jest myślenie. Kontemplacja (theōreō) to uważność, to uważna obserwacja, to czekanie na objawienie, to zanurzenie się w bezruchu…

i to daje mi życie.