28 października 2018 – Niedziela XXX tygodnia okresu zwykłego

46 Tak przyszli do Jerycha. Gdy wraz z uczniami i sporym tłumem wychodził z Jerycha, niewidomy żebrak, Bartymeusz, syn Tymeusza, siedział przy drodze. 47 Ten słysząc, że to jest Jezus z Nazaretu, zaczął wołać: «Jezusie, Synu Dawida14, ulituj się nade mną!» 48 Wielu nastawało na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: «Synu Dawida, ulituj się nade mną!» 49 Jezus przystanął i rzekł: «Zawołajcie go!» I przywołali niewidomego, mówiąc mu: «Bądź dobrej myśli, wstań, woła cię». 50 On zrzucił z siebie płaszcz, zerwał się i przyszedł do Jezusa. 51 A Jezus przemówił do niego: «Co chcesz, abym ci uczynił?» Powiedział Mu niewidomy: «Rabbuni15, żebym przejrzał». 52 Jezus mu rzekł: «Idź, twoja wiara cię uzdrowiła». Natychmiast przejrzał i szedł za Nim drogą.

W tym fragmencie ewangelii widzę drogę Bartymeusza do wolności wewnętrznej. Otóż, człowiek niewidomy, zawsze zależny od drugiego… żebrak, to znaczy, że jest skazany na to czy drugi człowiek zechce mu pomóc. Takie doświadczenia zawsze wiele nas uczą. Doświadczenia, kiedy nie możemy zrobić nic, tylko zdać się na pomoc drugiego. Jednak przychodzi moment, że trzeba stanąć na nogi, przestać liczyć na pomoc, zacząć żyć. I to jest moment zwrotny w życiu Bartymeusza. Podjęcie decyzji, że przestaje być zależnym od innych, do tego stopnia, że w jakiś sposób przestaje słuchać tłumu. Co innego słuchanie człowieka, który stoi ze mną twarzą w twarz, a co innego słuchanie tłumu, który zawsze jest władczy, chce manipulować, to też jest tzw. „efekt tłumu”. Tłum chce nas zawsze wciągnąć w swoje chore myślenie. Bartymeusz nie słucha tłumu, który nastaje na niego, żeby umilkł. Mijają sekundy, a tłum zmienia kierunek, to tłum zaczyna Go zachęcać, żeby był dobrej myśli. Tłum „widzi” nasze decyzje. Możemy go pokonać tylko mocną decyzją. W końcu dochodzi do spotkania z Jezusem. Niewidomy prosi Jezusa: abym przejrzał… spraw abym widział, abym mógł żyć wyprostowany. Czytamy, że Bartymeusz natychmiast szedł za nim drogą… Już nie jest leżący i zdany na łaskę ludzi, ale idący, w pełni świadomy i autonomiczny, wybierając przy tym podążanie za Jezusem.

Co mogę zrobić, aby być bardziej autonomiczny w życiu? abym mógł z większym zdecydowaniem żyć w Bogu?

Porusza mnie zdecydowanie i gwałtowność Bartymeusza. Przypominają mi się słowa Jezusa, że Królestwo Boże doznaje gwałtu i tylko gwałtownicy je zdobędą

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *